MODEL MARTWEJ NATURY

  • Wchodzę jednak do pracowni i wiecie, co widzę: cały stos jarzyn i mięsa na stole, wszystko już ze­psute. Musiało tam leżeć ładnych parę dni, bo ten jego „model” martwej natu­ry już prawie się ruszał. Sami rozumiecie, że nie mogłam tam dłużej zostać. Zatkałam nos palcami, zostawiłam mu cały prowiant, który przyniosłam, uciekłam. Zbiegałam ze schodów, przeskakując po cztery stopnie. Nie zależa­ło mi nawet, by usłyszeć podziękowanie mojego drogiego Soutine’a. Man Ray przypatruje się jej uważnie. Nie zna jeszcze zbyt dobrze francu­skiego, tylko tyle, ile nauczył się od pierwszej żony, Donny, Francuzki z pocho­dzenia, i od Duchampa.

Witaj na moim serwisie! Z wykształcenia jestem kosmetyczką, ale moda to jedna z wielu moich pasji. Na stronie znajdziesz wpisy zarówno urodowe, jak i te w całości poświęcone modzie. Zapraszam do aktywnej dyskusji w komentarzach!