RYTUALNY ZNAK

Man od razu uwiecznia na kliszy ten dziwaczny, rytualny znak. Tymczasem dla niewtajemniczonych pojawienie się Duchampa jest prawdziwym szokiem. Czyżby więc istniał naprawdę ów niesa­mowity człowiek wymyślający coraz to dziwniejsze fryzury, zmieniający płeć tak, jakby zmieniał koszule, i każący się nazywać „Rrose Selavy”?! Ten pseudo­nim kobiety-kwiatu to literowy rebus zdania: Eros c’est la vie. „To nawet lepiej niż Rose c’est la vie” – myśli Kiki, gdy Man wyjaśnia jej, w czym rzecz. Ona, dla której miłość i namiętność stanowią o całej wartości życia, nie może zrozu­mieć, dlaczego nikt nie ma odwagi mówić o tym wprost, jakby chodziło o jakąś wstydliwą chorobę albo coś śmiesznego i niemodnego.

Witaj na moim serwisie! Z wykształcenia jestem kosmetyczką, ale moda to jedna z wielu moich pasji. Na stronie znajdziesz wpisy zarówno urodowe, jak i te w całości poświęcone modzie. Zapraszam do aktywnej dyskusji w komentarzach!